mokosh balsam brązujący

Słońce ze słoiczka

Wzloty i upadki opalenizny

Przez wieki opalenizna była symbolem niskiego statusu społecznego osób pracujących fizycznie na roli. Trend ten drastycznie zmienił się w latach 50-tych, opalona skóra stała się pożądana. Kilkanaście lat później pojawiło się solarium, które szczyt swej popularności osiągnęło w latach 90-tych. Dziś nadal podoba nam się piękna, delikatna opalenizna, ale równocześnie wzrosła nasza świadomość szkodliwości promieniowania UVA i UVB na skórę. Mniejszym, ale na pewno dla wielu również istotnym, zagrożeniem wynikającym z opalania jest niszczenie włókien kolagenowych, a tym samym przyspieszone starzenie się skóry. Na szczęście dziś mamy alternatywę w postaci słońca z tubki, czyli preparatów brązujących.

Nie tylko wygląd ma znaczenie

Sama opalenizna to nie wszystko. Balsam brązujący powinien spełniać funkcje standardowego kremu do ciała – nawilżać i odżywiać, aby nie było konieczne stosowanie dodatkowych kosmetyków. Produkowany w Polsce balsam brązujący Mokosh łączy w sobie te niezbędne elementy. Już po kilku aplikacjach zwiększa naturalną pigmentację skóry. Nowym rozwiązaniem jest fakt, że kosmetyk nie działa wyłącznie powierzchownie, tylko ”barwi” skórę, ale stymuluje produkcję melaniny w melanocytach. Wszystko to za sprawą innowacyjnego składnika pochodzenia naturalnego. MelanoBronze jest pozyskiwany z ekstraktu niepokalanka pospolitego. Komponent ten sprawia, że skóra ciemnieje stopniowo, a opalenizna utrzymuje się na dłużej. Pozostałe składniki balsamu również są naturalne, co charakteryzuje firmę Mokosh:

  • dihydroksyaceton – choć brzmi tajemniczo, jest naturalnym związkiem o charakterze cukrowym, pozyskiwanym z gliceryny. Działa powierzchniowo i daje prawie natychmiastowy efekt, wchodząc w reakcję z aminokwasami znajdującymi się w warstwie rogowej naskórka.  
  • olej z marchewki – zawiera popularny beta-karoten. Zapewnia on ładniejszy, zdrowszy odcień skóry i przedłuża trwałość opalenizny.
  • olej z baobabu – nawilża skórę i zwiększa jej elastyczność, dodatkowo sprawia, że kosmetyk łatwo się wchłania. Wspomaga także zredukować widoczność rozstępów, blizn i przebarwień.
  • olej słonecznikowy – nierafinowany, a więc znacznie bogatszy w witaminy i minerały. Dzięki dużej ilości przeciwutleniaczy, zapobiega starzeniu się skóry.
  • wosk z borówki – pozostawia na skórze lekki film, który zabezpiecza ją przed nadmierną utratą wody. Spowolnione w stosunku do innych wosków wchłanianie sprawia, że kosmetyk działa dłużej.
  • macerat z kwiatów gorzkiej pomarańczy – działa silnie bakteriobójczo, ale także kojąco i łagodząco.
  • ekstrakt z aloesu – nawilża, łagodzi podrażnienia. Jest źródłem cennych witamin (A, B, C, E) oraz kwasów organicznych i soli mineralnych.

Balsam brązujący Mokosh to numer jeden wśród świadomych konsumentów wybierających naturalne kosmetyki samoopalające. Jest to produkt wegańskim i nie zawiera składników z przeciwwskazaniami dla kobiet w ciąży. Balsam według opinii klientów jest wydajny i dobrze się rozprowadza. Obłędny zapach pomarańczy z dodatkiem cynamonu sprawia, że jego stosowanie staje się relaksującym rytuałem.